odra.net.pl
 
> odra na bieżąco >
Wiersze wybrane w czerwcu 2009
Ewa Socha


chyba śnisz



od czasu potopu na języku pozostała szczątkowa wilgoć do sklejania końca z końcem.
ze snu wybija rzeka brzękliwej łuski. woda dźwiga rzęsę. zielone pojęcie o życiu
nie takim znów płytkim w porównaniu z idylliczną pustką nieba


  [Czytaj]
POCZTÓWKI LITERACKIE
KAROLA MALISZEWSKIEGO



Grzegorz. Dużej klasy talent stylizatorski i na razie nie widzę niczego więcej. Próby przenoszenia rytmizacji z figlarnych fragmentów stylizatorskich ma poważne konfesje poczytuję za nieudane. Rzecz jasna, mogę się mylić. Wydaje mi się jednak, że ten hołubiony przez pana rytm nie obsługuje wyznania, natomiast świetnie sprawdza się w formach ludycznych. Nie wiem, co pan zrobi z tą swoją sprawnością, na razie wygląda to na poszukiwania czy wręcz miotanie się pośród różnych rejestrów. To nie układa się w całość. Bardzo dobrze odebrałem zacną „Opowieść Almy” i wyborną balladę „Tam nad rzeką”.   [Czytaj]
UKRYTA SIŁA POTENCJALNYCH KOALICJI
Klaus Bachmann







Media lubią rozliczać posłów za ich działalność w parlamentach, więc poseł, który chce, aby go ponownie gdzieś wybrano, musi prezentować się nie tylko jako przyjaciel ludu, ale i jako nadzwyczaj skuteczny obrońca interesów wyborców. Aby tego dokonać, musi mieć szerokie horyzonty, kontakty, umiejętność zjednywania sobie innych, a jednocześnie mieć jasne, wyraziste oblicze. Musi uchodzić za zdecydowanego, który potrafi „stanowczo protestować”, „dawać odpór” i walczyć do ostatniej kropli krwi. Musi być stanowczy i elastyczny, zdolny do kompromisu i nieugięty, musi potrafić udobruchać i lud, i salony, mówić językiem plebsu i władać obcymi językami. Powinien być tak jak my, wyborcy, zwykły, ale przecież niepospolity. Musi być supermanem, ale nie powinien za takiego uchodzić.   [Czytaj]
Polska – kraj ludzi szczęśliwych?
Krzysztof Uściński


Rodzina, ród, klan, plemię, narodowość, naród, rasa... Grupa, wspólnota, sekta, kasta, warstwa, klasa... Tutejsi, swoi, nasi i obcy... Wierni i ateiści... Partyjni i bez... Wsiowi i miastowi... Zacofani i postępowi... Starzy i młodzi... My i oni...
Homo sapiens – dawno już rozmnożony ponad jakąkolwiek potrzebę – ułatwia sobie refleksję o świecie społecznym, mnożąc mniej lub bardziej sensowne określenia, łączące „braci w rozumie” w przeróżne kategorie   [Czytaj]
Z miasta, w którym cię kocham
Li-Young Lee


Ranek przychodzi do tego miasta pustką po tobie.
Kartki i okna błyszczą, a ciebie tam nie ma.
Ktoś zamiata swój kawałek chodnika,
Budzi pijaka, ciśniętego jak pranie,
a ty odeszłaś.

  [Czytaj]
Casting na bohaterów
Marcin Adamczak




Naprawdę krótki film o miłości, zabijaniu i jeszcze jednym przykazaniu – tak brzmi tytuł debiutanckiego filmu Rafała Wieczyńskiego z 1991 roku, będącego parodią Dekalogu Kieślowskiego i Piesiewicza. Po tym filmie zadziorny debiutant na ponad dziesięć lat znika, by ponownie wyłonić się na początku XXI wieku jako autor dwóch skromnych filmów dokumentalnych (o prymasie Wyszyńskim oraz o księdzu Popiełuszce), a następnie wysokobudżetowej, jak na polskie warunki, „superprodukcji” o zamordowanym w 1984 roku kapłanie. Ewolucja taka jest pewnym zaskoczeniem.   [Czytaj]
Nałóg korespondencji
Krystyna Czerni



W epoce poczty elektronicznej, pospiesznych telefonów i SMS-ów – coraz chętniej sięgamy po kolejne edycje listów. Korespondencja znanych postaci kultury bywa wspaniałym zwierciadłem epoki, świadectwem przemian świadomości i idei, nierzadko źródłem cennych, nieznanych informacji. Wydawane listy mają różny charakter. Mniej lub bardziej oficjalne, banalne, niedyskretne – odsłaniają kulisy i sekrety wielu wydarzeń. Ich lektura budzi nierzadko poczucie „wtajemniczenia”, dopuszczenia do konfidencji. Spośród wydanych w ostatnich latach korespondencji najciekawsze są listy pisarzy emigracyjnych, pasjonujące – bo pozbawione knebla cenzury. Imponująca, czytelnikowska edycja „Archiwum Kultury”: kolejne tomy listów Jerzego Giedroycia do Stempowskiego, Jeleńskiego, Gombrowicza, Wańkowicza czy Miłosza. Niezwykłe, reporterskie listy Andrzeja Bobkowskiego.   [Czytaj]
Seks w niewielkim mieście
Magdalena Wołowicz
Sławomir Shuty: Ruchy. W.A.B. Warszawa 2008, s. 264.




W roku 2004 Sławomir Shuty wydał powieść Zwał, opisującą losy młodego pracownika w dziale obsługi klienta wielkiego banku i wymierzoną w samo centrum konsumpcyjnego, rządzonego przez drapieżne korporacje świata. Krytyka obdarzyła go dumnym mianem Papieża Antykonsumpcjonizmu i obwołała jednym z najbardziej obiecujących prozaików wśród roczników siedemdziesiątych. Wyrazem najwyższego uznania był Paszport Polityki.   [Czytaj]
Z Londynu
Piotr Kosiewski
W londyńskiej National Gallery można było oglądać fascynującą wystawę Twarze Renesansu. Zgromadzono na niej dzieła najwybitniejszych twórców tej epoki od van Eycka, Memlinga i Botticellego po Rafaela, Dürera i Tycjana. Wcześniej, w nieco odmiennej formie, pokazywano ją w madryckim Prado.   [Czytaj]
Z Berlina
Mateusz Hartwich
Nie jest to wystawa tylko o Berlinie. Nie jest to wystawa tylko o Polakach czy o stosunkach polsko-niemieckich. Jest to wystawa o historii i jej pamiętaniu. O Polakach w Berlinie i o Berlinie w Polakach – tak zapowiadali wystawę zatytułowaną My berlińczycy! Wir Berliner! Historia polsko-niemieckiego sąsiedztwa jej twórcy. Jest to nie tylko ekspozycja, lecz także swoista wizja – propozycja tożsamościowa dla Berlina i polskich berlińczyków; próba ujęcia pewnego rozdziału historii polsko-niemieckiego sąsiedztwa w narrację inną niż ta, z jaką można się spotkać w wielu mediach lub w świecie polityki. Na ile próba to udana, pokaże w końcu frekwencja, która w pierwszych dniach po inauguracji wystawy zdawała się przemawiać na jej korzyść, oraz odbiór publiczny w Niemczech i Polsce. W każdym razie wystawie towarzyszy zainteresowanie mediów, spowodowane w dużym stopniu właśnie zawirowaniami politycznym, jakie miały miejsce w ostatnim czasie   [Czytaj]





o odrze
kronika pocztówki literackie prenumerata lista mailingowa
archiwa 2001-2
archiwa 1996-8